Rejs po wybrzeżu tureckim na początku październka 2011 r. był pod każdym względem wyjątkowy. W sobotę w Alacati czekał na nas nasz jacht - katamaran Nautitech 40. I tutaj niespodzianka - dwa dni musieliśmy spędzić w porcie z powodu sztormowego wiatru prosto w twarz. Dopiero w poniedziałek rano wyszliśmy w morze, które nie chciało odpuścić. Co rusz łapały nas burze (szkwały do 9 st. B) i fale, toteż większa część załogi złożyła ofiarę Neptunowi (na Morzu Egejskim to raczej Posejdonowi). Ale ekipa okazała się twarda i postanowiliśmy płynąć dalej do naszego celu, jakim było ujście rzeki Dalyan i słynne grobowce licyjskim królów. Pokonanie blisko 200 Mm zajęło nam ponad dwie doby żeglugi non stop - w turystycznych rejsach to absolutny ewenement. Z Dalyan udaliśmy się po urokliwego kurortu Marmaris, a potem do Bodrum, gdzie zakończył się nasz rejs...